Mój szef jest maniakiem kontroli – co może pomóc?

Zdjęcie od Sohrab Salimi
Sohrab Salimi
3 min Czas czytania
Ta treść została przetłumaczona przez AI. Zobacz oryginał

Szef, który kontroluje każdy szczegół, potrafi skutecznie zepsuć radość z pracy. Gdy każda decyzja jest kwestionowana, a każdy krok monitorowany, o autonomii nie ma mowy. Ale dlaczego niektórzy liderzy nie potrafią odpuścić?

U podstaw mikrozarządzania leży brak zaufania — czegoś, co nie pojawia się automatycznie, lecz buduje się z czasem. Mimo to w wielu firmach zaufanie traktowane jest zero-jedynkowo, bez uwzględnienia tego, że rośnie ono dzięki konsekwencji i niezawodności.

Jak więc to zmienić?

W „Z niczego nic nie powstaje", moim najnowszym felietonie miesięcznym dla Kölner Stadt-Anzeiger, przyglądam się temu, jak zdobywa się zaufanie, dlaczego kontrola często je zastępuje i co trzeba zrobić, by zamienić mikrozarządzanie w prawdziwą współpracę.

„Tato, te limity czasu przed ekranem są mega irytujące! Czemu po prostu mi nie zaufasz?"
Nie ma dnia, żeby mój syn nie narzekał na naszą decyzję o ograniczeniu korzystania ze smartfona. Dlaczego mu nie ufamy? Bo każdy eksperyment, każdy dzień bez ograniczeń, kończył się nadmiernym czasem przed ekranem. Biorąc pod uwagę jego wiek i dojrzałość, po prostu nie jest jeszcze w stanie się samoregulować.

W pracy jest dokładnie tak samo. Każdy domaga się zaufania, ale niewielu jest gotowych je okazać. Brak zaufania prowadzi do mikrozarządzania — niekończących się spotkań, niechęci do delegowania decyzji i w efekcie dysfunkcyjnego zespołu. Żadna firma nie jest w stanie utrzymać wysokiej wydajności bez zaufania. Każdy CEO — czy to w korporacji z DAX-a, w Dolinie Krzemowej, czy w niemieckim Mittelstandzie — mówi o zaufaniu. A mimo to zaufanie pozostaje czymś abstrakcyjnym, omawianym w ogólnikach, zamiast podejmowanym w sposób systematyczny. Wiele osób błędnie wierzy, że zaufanie albo jest, albo go nie ma — stan binarny, zero lub jeden, czarny lub biały.

Jako lekarz i jednocześnie lider patrzę poza objawy, szukając przyczyn źródłowych. To jedyny sposób na systematyczne doskonalenie. Trwałe zaufanie trzeba nieustannie zdobywać — poprzez spójność między tym, co mówimy, a tym, co robimy, między tym, co planujemy, a tym, co dostarczamy. Nawet fundamentalne zaufanie dziecka do rodziców opiera się na tej właśnie spójności.

W języku niemieckim istnieje wyjątkowe pojęcie: „Vertrauensvorschuss", co w przybliżeniu oznacza „kredyt zaufania". Jak dotąd nie znalazłem dokładnego odpowiednika w żadnym innym języku. Opisuje ono ideę, że każda relacja zaczyna się od pewnego poziomu zaufania, które jeszcze nie zostało wypracowane.

Dlaczego miałbym iść na randkę z zupełnie obcą osobą? Dlaczego miałbym aplikować do firmy, w której nigdy nie pracowałem? Dlaczego miałbym pozwolić nowemu pracownikowi od razu pracować zdalnie? Wszystkie te decyzje opierają się na kredycie zaufania. Uwielbiam to pojęcie — i w ogóle język niemiecki — za jego precyzję. „Kredyt" to właśnie to: punkt wyjścia, a nie gwarancja. To nie jest „bezwarunkowe zaufanie". Kredyt trzeba spłacić — a w tym przypadku wypracować.

Jeśli więc Twój szef jest maniakiem kontroli, kluczowe pytanie brzmi: Jak zdobywamy zaufanie?
Dla mnie odpowiedź jest prosta: spójność między tym, co mówimy, a tym, co robimy. Obiecywanie za dużo i dostarczanie za mało to przepis na porażkę — coś, co aż nazbyt często widzimy w polityce.

Jeśli mój syn mówi mi: „Skończę po godzinie" i rzeczywiście dotrzymuje słowa, moje zaufanie do niego rośnie — ale tylko w tym konkretnym kontekście, niekoniecznie jeśli chodzi o finanse. W pracy jest tak samo. Jeśli mimo Twoich najlepszych starań zachowanie szefa się nie zmienia, możesz poruszyć ten temat bezpośrednio i zachęcić go, by dał Ci więcej zaufania.

Najlepszym modelem mentalnym jest tu bateria zaufania. Nie jest ona po prostu na poziomie 0% lub 100% — waha się. Żadna relacja nie zaczyna się bez pewnej dozy zaufania. Ale z czasem bateria musi być ładowana, aby utrzymać zdrową relację zawodową. Budowanie zaufania wymaga przejrzystości i konsekwencji — obu niezbędnych elementów udanej współpracy.

Jak ze wszystkim w życiu: Z niczego nic nie powstaje

Porozmawiaj z naszym asystentem Porozmawiaj z naszym asystentem