Mów. Nawet jeśli jest to niewygodne.

Zdjęcie od Sohrab Salimi
Sohrab Salimi
Zdjęcie od Selda Schretzmann
Selda Schretzmann
19.03.26
3 min Czas czytania
Ta treść została przetłumaczona przez AI. Zobacz oryginał

W czasach kryzysu milczenie może wydawać się łatwiejsze. Jednak nigdy nie jest neutralne. W mojej aktualnej kolumnie dla Kölner Stadt-Anzeiger piszę o tym, co oznacza zabrać głos, gdy wojna staje się osobista – i dlaczego zasady mają znaczenie tylko wtedy, gdy jesteśmy gotowi ich bronić, nawet jeśli jest to niewygodne.

Sobota, 28 lutego. Jadę jak w każdą sobotę rano do moich rodziców, żeby odebrać dzieci. Mój ojciec jak zawsze przygotował śniadanie. W drodze słyszę wiadomość: USA i Izrael zaatakowały Iran. Natychmiast myślę o mojej kuzynce w Teheranie, z którą rozmawiałem jeszcze w zeszłym tygodniu.

Po przyjeździe do rodziców pytam ojca, czy już o tym wie. Kiwając głową, podaje mojej najmłodszej córce kanapkę. Wtedy do kuchni wchodzi moja mama. Pytam ją. Jeszcze o tym nie słyszała. Uderza ją to jak grom z jasnego nieba. Włącza czajnik – i nagle zaczyna płakać. Nie widziałem jej płaczącej w ten sposób od dzieciństwa. Trzech braci, bratowe, siostrzenica, wielu przyjaciół. Wszyscy w kraju, który właśnie jest bombardowany.

Jestem Irańczykiem I Niemcem. Ta wojna dotyka mnie osobiście. Ale dotyczy nas wszystkich. Nie dlatego, że każdy ma krewnych w Iranie. Lecz dlatego, że to, co się tam dzieje, dotyka zasad, na które wszyscy się powołujemy. Artykuł 1 naszej ustawy zasadniczej mówi: „Godność człowieka jest nienaruszalna.” Nie godność Niemców. Godność człowieka.

Sekretarz generalny ONZ António Guterres potępił ataki jeszcze tego samego dnia. Zacytował artykuł 2 Karty Narodów Zjednoczonych, który zabrania wszystkim państwom członkowskim stosowania siły przeciwko integralności terytorialnej innego państwa. Rada Bezpieczeństwa zebrała się na nadzwyczajnym posiedzeniu. Instytucje przemówiły. A Niemcy? W dużej mierze milczą.

To właśnie my powinniśmy z naszej historii wiedzieć: wojna oznacza cierpienie. Zawsze. Dla wszystkich. Jeśli nasi najbliżsi partnerzy robią coś, co narusza podstawowe zasady porządku międzynarodowego, milczenie nie jest neutralnością – jest przyzwoleniem. Niemcy wyprowadziły ze swojej przeszłości odpowiedzialność, która nie dotyczy tylko własnego kontynentu. „Nigdy więcej” nigdy nie było pomyślane jako ograniczenie geograficzne. Kto traktuje to poważnie, musi zabrać głos także wtedy, gdy dyskomfort jest duży, a druga strona jest sojusznikiem.

To, co mnie w ostatnich dniach zaskoczyło: zadziwiająco niewiele osób się do mnie odezwało. Ci, którzy to zrobili, byli ostrożni – niemal powściągliwi. A jednak ucieszyłem się z każdego z nich. Milczenie może być łatwe i wygodne. Ale jak to często w życiu bywa, to, co łatwe i wygodne, nie jest właściwe. Szczere „Jak się masz?” – nie jako frazes, lecz z prawdziwym zainteresowaniem – w zupełności wystarcza. Nikt nie oczekuje analizy politycznej. Wystarczy pokazać, że się nie odwracamy.

Milczenie, którego doświadczam w tych dniach, znam z firm. To ta sama postawa: byle się nie narazić. Byle się nie pomylić. Kto nauczył się w pracy odwracać wzrok, gdy dzieje się niesprawiedliwość, milczy także jako obywatel. Ten nawyk jest identyczny. Przywództwo nie zaczyna się na wielkiej scenie. Zaczyna się w rozmowie między dwiema osobami, które naprawdę się słuchają.

Co więc robić? Informujcie się – nie z jednego źródła, nie z feedu, który tylko potwierdza to, co i tak już myślicie. Rozmawiajcie o tym przy kuchennym stole, z kolegami z pracy, w gronie przyjaciół. I kierujcie się zasadami. Kto ma jasne wartości – godność człowieka, państwo prawa, ochrona ludności cywilnej – temu jasne stanowisko może wydawać się niewygodne. Ale nie jest skomplikowane. Wiele rzeczy pozostaje skomplikowanych tylko tak długo, jak długo nikt nie ma odwagi jasno zająć stanowiska. To nie jest naiwność. To jest postawa.

Moja mama płakała tego ranka. Nie mogłem jej powiedzieć, że Niemcy patrzą. Ale mogłem jej powiedzieć: jesteśmy tutaj. I nie milczymy.

Z niczego nie ma niczego...

Porozmawiaj z naszym asystentem Porozmawiaj z naszym asystentem